Zwrot w sprawie TVN. Czy Donald Tusk może zablokować transakcję?

Prof. Michał Romanowski, adwokat i managing partner kancelarii Romanowski i Wspólnicy, skomentował możliwe instrumenty państwa w kontekście potencjalnego przejęcia TVN przez Paramount Skydance.

Jeśli do transakcji miałoby dojść, rząd RP – co do zasady – dysponuje narzędziami, by ją wstrzymać lub poddać wielopoziomowej kontroli, m.in. na podstawie ustawy z 24 lipca 2015 r. o kontroli niektórych inwestycji.

Jak wskazuje Profesor, TVN znajduje się w wykazie podmiotów objętych ochroną, a kluczową rolę odgrywa minister aktywów państwowych, wspierany przez Komitet Konsultacyjny (w tym przedstawicieli służb).

W praktyce chodzi m.in. o weryfikację beneficjenta rzeczywistego i źródeł kapitału — zwłaszcza przy złożonych strukturach (fundusze, wehikuły).

Istotne jest też to, że rozstrzygnięcia w tym obszarze mogą być trudne do podważenia (uznaniowość + wątki bezpieczeństwa państwa). Dodatkowe „bezpieczniki” mogą wynikać również z kompetencji Prezesa UOKiK.

Więcej w artykule dostępnym TUTAJ.

Czy członek zarządu musi być jak Zosia Samosia i zrobić wszystko sam, aby uniknąć odpowiedzialności karnej?

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem na łamach Rzeczpospolitej autorstwa partnerów Romanowski i Wspólnicy: prof. Michała Romanowskiego i Piotra Haiduka.

Odpowiedź powinna być oczywista, ale dla prokuratury tak nie jest. W licznych sprawach organy ścigania przyjmują, że odpowiedzialność karną ponosi ten, kto po prostu podpisał dokument. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona.

Problem ma charakter systemowy, bo, idąc tropem myślenia prokuratury, budowanie złożonej struktury organizacyjnej nie ma sensu, skoro na koniec dnia członek zarządu powinien sam wszystko sprawdzić, bo inaczej grozi mu więzienie. Przy takim podejściu prokuratury zawód menedżera w Polsce staje się znacznie bardziej niebezpieczny niż zawód sapera.

Z ciekawostek: w 2024 r. prokuratura przegrała nieco ponad 50% spraw w pierwszej instancji dot. tzw. przestępstwa działania na szkodę spółki (art. 296 kk). Przyczyn może być kilka, ale na pierwsze miejsce wysuwają się pochopne akty oskarżenia i liczenie, że może „coś chwyci”.

Tymczasem samo postawienie zarzutów to często wyrok śmierci cywilnej. Szczególnie w instytucjach finansowych, w których ma to istotne znaczenie przy ocenie odpowiedniości członków zarządu.

Więcej w artykule dostępnym TUTAJ.

Precedensowy wyrok TSUE w sprawie WIBOR-u (C-471/24)

Zespół Romanowski i Wspólnicy w składzie prof. dr hab. Michał Romanowski, Piotr Haiduk, Aleksandra Cyniak, wspólnie z kancelarią CMS Poland w składzie adw. Anna Cudna-Wagner, Bartosz Miąskiewicz i Monika Wojdyńska, reprezentował PKO Bank Polski w precedensowej sprawie przed TSUE dot. WIBOR.

Co stwierdził Trybunał?

  • Sądy mogą badać klauzule oprocentowania oparte na WIBOR.
  • Upadł główny argument przeciwko WIBOR tzn. obowiązek informowania konsumenta o metodologii ustalania WIBOR. TSUE wprost wskazał, że banki nie mają takiego obowiązku. Banki muszą wykonać obowiązki informacyjne wynikające z przepisów prawa.
  • Co więcej, nawet gdyby banki nie wykonały obowiązków informacyjnych (co trzeba zbadać w indywidualnej sprawie), to nie oznacza automatycznie, że klauzula jest abuzywna — ocena uczciwości wymaga m.in. porównania oprocentowania kredytu z warunkami rynkowymi oraz stopą odsetek ustawowych.

Co to oznacza dla spraw WIBOR? Jeżeli bank spełnił obowiązki informacyjne, to nie ma podstaw do kwestionowania ważności umowy. Dopiero ewentualne braki w dokumentacji otwierają możliwość oceny, czy klauzula była uczciwa. Tu z kolei kluczowe znaczenie ma porównanie oprocentowania umownego z warunkami rynkowymi dla podobnych kredytów.

Kluczowy wniosek: Nie ma „systemowej wady” umów WIBOR porównywalnej do sporów CHF.

Interpretacje Prezesa URE a odpowiedzialność członków zarządu

Przemysław Mazur, radca prawny, partner w Romanowski i Wspólnicy, wskazuje, że poza wąskimi wyjątkami Prezes URE nie ma generalnej kompetencji do wydawania wiążących interpretacji — a publikowane wyjaśnienia i stanowiska to najczęściej „soft law”, które nie wiąże sądów ani nie daje automatycznej ochrony przed sankcjami.

Dlaczego zarządy mimo to sięgają po stanowiska URE?

  • bo pokazują, jak regulator praktycznie stosuje przepisy (kontrole, kary)
  • mogą wspierać argumentację w sporze (zasada zaufania, utrwalona praktyka)
  • w ocenie odpowiedzialności menedżerskiej liczy się proces: identyfikacja ryzyk, działania ograniczające (stanowisko URE/opinie prawne) i konsekwentne działanie zgodnie z modelem — co ma znaczenie na gruncie art. 293 §3 i 483 §3 KSH.

Ryzyka praktyczne: czas (miesiące), odpowiedź ogólna/odmowa oraz „zwiększona ekspozycja” na zainteresowanie organu.

Wyjątek dający realną ochronę: interpretacja indywidualna z art. 34 Prawa przedsiębiorców (zwłaszcza w obszarze opłat/danin) — wiąże organ i chroni przed sankcjami w objętym zakresie.

Więcej w artykule [TUTAJ].